Wygląda na to, że będący pośmiewiskiem w polskim internecie Marcin Najman tak naprawdę rozdaje karty na naszym rodzimym rynku MMA. W ostatnim wywiadzie dla Boxing News kontrowersyjny pięściarz, który w "karierze" MMA zaliczył zaledwie dwa i to przegrane przed czasem pojedynki, zdradza, że postawił zaledwie trzy małe warunki, aby jego występ na kolejnej gali MMA Attack doszedł do skutku. El Testosteron nie życzy sobie obecności na 2. gali organizacji Dariusza Cholewy Macieja Alfa Glabusa, który pełnił rolę komentatora na MMA Attack, Ireneusza Bieleninika, który na tejże gali pełnił role konferansjera oraz Łukasza Jurkowskiego, który w MMA Attack odegrał epizod jako matchmaker. Popularny Juras jest także komentatorem, między innymi gal UFC w stacji Orange Sport. Wiemy już w tej chwili, że żadna z tych osób nie będzie raczej związana z MMA Attack 2, nie wiemy jednak do końca na ile to zasługa Najmana. 27 kwietnia w Spodku Marcin Najman ma zmierzyć się z Robertem Burneiką. Ten pojedynek dziwolągów ma być main eventem gali.




















